Trenażery Tacx Blue Motion i Bushido

 

Niestety jak co roku przyszła do nas jesień. Chociaż jeszcze do końca sezonu kilka wyścigów, to spadające liście dobitnie zdają się mówić, że idzie zima. Czy będzie długa i sroga czy też krótka i bardziej przypominająca wiosnę tego nie wiemy. Jednak jednej rzeczy możemy być pewni: jeżeli na cały sezon przygotowawczy nie wybieracie się w inną strefę klimatyczną wyjście jest jedno - TRENAŻER. Co najważniejsze wcale nie musi to być rozwiązanie bardzo drogie.

Dla niektórych sama wizja nudnego kręcenia w miejscu i zalewania się potem może być odstraszająca. Jednak mimo pewnych niedogodności, trzeba sobie powiedzieć wprost - przy naszym klimacie to podstawa do przygotowania przed sezonem. Wiadomo im szybciej wyjdziemy na szosę kręcić długie godziny tzw. bazy tym lepiej, jednak dla większości z nas trenażer może ułatwić wplecenie treningów w napięty kalendarz dnia. Ci co trenują rano przed pracą wiedzą, że ciężko jest się zmusić do treningu przed wschodem słońca, no a na trenażerze „drogę” można sobie oświetlić domową lampką i telewizorem, który zastąpi (jakoś) brak emocji związanych z jazdą na szosie czy w terenie. Dużą zaletą trenażerów jest też możliwość zasymulowania dość dużych obciążeń przez co treningi mogą być wbrew pozorom bardzo efektywne. Niektórzy trenerzy zalecają siłową jazdę na trenażerze przed wyjściem na trening właściwy (szosowy czy MTB) w sezonie wiosennym a nawet letnim. Jest to dobre rozwiązanie dla tych co mieszkają na nizinach, a chcą się ścigać w górach.

Jeżeli poza trenażerem zaopatrzymy się w dobry film, lub trafimy na ciekawy program TV (nawet wcześnie rano da się coś znaleźć) a przede wszystkim w porządny wiatrak ustawiony przed sobą, to może się okazać, że trening na trenażerze również może być przyjemny i bardziej wyczerpujący niż trening na dworze.

Jeżeli wiesz już, że trenażer to Twój najlepszy zimowy przyjaciel, to pytanie jaki wybrać. Wybór jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić przepastny, mamy coraz to nowe marki. Wszystkie firmy rozwodzą się nad ilością funkcji od pomiaru mocy po wirtualne ściganie. Zatem czym tak naprawdę powinniśmy kierować się przy wyborze trenażera, żeby nie popaść w paranoję i nie kupić czegoś co jest zabawką a nie prawdziwym urządzeniem treningowym. Czy też nie przepłacić kilku tysięcy za funkcje, z których nigdy nie skorzystamy.

Jeżeli masz określony plan treningowy nie musisz wcale kupować trenażera o bardzo rozbudowanych funkcjach. Dla ułatwienia zróbmy porównanie dwóch trenażerów najbardziej popularnej marki w peletonie czyli Tacx. Celowo do porównania wezmę jeden z modeli podstawowych i najbardziej zaawansowane narzędzie treningowe czyli Blue Motion vs Bushido.

Zacznijmy od Bushido, bo jest więcej do napisania. W poprzednich modelach jedyną wadą był słabej jakości komputer sterujący. Zjadał baterię w tempie wygłodniałej watahy wilków i miał tendencję do zawieszania, szczególnie przy manualnej zmianie obciążenia. Co zatem zrobił Tacx? „Wyrzucił” komputer! Teraz wszystko sterowane jest za pomocą smartphona lub tabletu, co de facto jest niegłupim rozwiązaniem. Dla tych co nie mają wielkiej wyobraźni nowa aplikacja pozwala na tablecie wyświetlać filmy z trasami Real Time Video, przez co można się poczuć jak zawodnik wielkiego Touru pokonując np. Col de Tourmalet w domowym zaciszu. Co ważne dzięki aplikacji możemy ustawić sobie trening, sparować trenażer z telefonem, dokonać kalibracji itd.

Bushido monitoruje puls, moc (do idealnej kalibracji potrzebny jest miernik mocy, w przeciwnym razie moc jest tylko orientacyjnym poziomem obciążenia), kadencję (tu nie potrzeba, żadnych dodatkowych czujników i działa!). Zatem Bushido jest pełnym centrum treningowym. Jego niezaprzeczalną zaletą jest to, że wreszcie ktoś pomyślał o właściwym wykorzystaniu energii wytwarzanej przez kolarza. Innymi słowy generowane przez nas waty zasilają trenażer i nie trzeba podłączać go do prądu. Ciekawą funkcją jest również automatyczne dokręcanie obciążenia podczas sprintów, czy przyspieszeń na tym samym biegu. Dzięki temu mamy wrażenie realnej jazdy, wiadomo im szybciej się jedzie tym jest ciężej. Co więcej jeżeli wybierzemy trening w trybie % to przy zmianie biegów trenażer będzie zmieniał obciążenie symulując normalną jazdę.

No i coś dla osób, których pozostali domownicy rano wolą pospać niż kręcić w miejscu niczym chomik w kołowrotku. Bushido jest bardzo cichy! Można na nim zrobić ciężki trening bez budzenia pozostałych lokatorów.

A teraz druga strona medalu czyli Blue Motion. Ponieważ nie ma skomplikowanych systemów koła oporowego, ani też elektronicznego sterowania również nie trzeba podłączać go do prądu. W przeciwieństwie do bezprzewodowego komputera w Bushido tu mamy manetkę na kablu. Nie możemy regulować mocy tylko obciążenie w 10 stopniowej skali (oczywiście zmiana biegów również wpływa na obciążenie). Nie ma żadnego komputera, więc nie będziemy monitorować tętna ani innych parametrów.

Można by powiedzieć wybór jest prosty. O ile portfel pozwala kupujemy Bushido, w końcu ma tyle dodatkowych funkcji. Zastanówcie się jednak czy nie macie już takich urządzeń monitorujących (np. Garmin, Polar itp.). Zatem czy trenażer musi to dublować? Dla mnie nie koniecznie. Czym więc przegrywa tańszy model z tym najbardziej zaawansowanym? Zmiana obciążenia manetką jest skokowa i może być nieco trudniej dopasować idealne obciążenie. Blue Motion będzie też głośniejszy, ale czy na tyle, żeby obudzić domowników? Pewnie nie. Do każdego trenażera warto kupić matę z pianki, która wytłumi wibracje wywoływane przez jednostkę oporową, co pomoże obniżyć hałas. Kolejnym „minusem” jest mniejsza moc maksymalna. Blue Motion pozwala na wytworzenie maksymalnej mocy 950W versus 1400W w Bushido. Jednak jeżeli nie planujesz ścigać się w wyścigach Pro Tour 950W stanowi duży zapas.

Podsumowując, choć Bushido ma sporo bajerów, na Blue Motion tak samo możemy zrobić pełnowartościowy trening kupując sprzęt 3 razy tańszy. Oczywiście możliwość sterowania dotykowego na dużym kolorowym ekranie czy ustawienie indywidualnego treningu są wygodne, ale nie dadzą przewagi na pierwszym wyścigu.

Na koniec, jeżeli myślisz o zakupie trenażera z podstawką skrętną na przednie koło i chcesz trenować ścigając się z innymi w sieci może lepiej kupić Sony Play Station czy Xbox’a. W końcu na konsolach można odpalić dużo więcej gier i wolniej się znudzi.


do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl