Merida Mazovia MTB Olsztyn


Olsztyn zawsze pamiętałem jako jeden z ciekawszych maratonów Merida Mazovia MTB. Nie ma co chłopaki z Olsztyna mają gdzie się wyszaleć, a i nawet technikę poćwiczyć mogą niemal pod domem. Pozazdrościć takich terenów. Można cały dzień kręcić się po lesie specjalnie nie wyjeżdżając na asfalt. Tak więc potencjał jest ogromny i zawsze jego część Olsztyńska edycja wykorzystuje. Tym razem jednak trasa została zmieniona co gorsza zmiany również nastąpiły w ostatniej chwili. Patrząc na mapkę na stronie Mazovii pierwszy raz w życiu musiałem dokonać dogłębnej analizy, niczym Jacek Gmoch meczu piłkarskiego, żeby zrozumieć jak mamy jechać i muszę przyznać, że nie uzyskałem absolutnej pewności.

Jednak to jaką decyzję podjął organizator przed startem to dla mnie perełka logistyczna. Skoro przez jakąś miejscowość nie można przejechać po określonej godzinie, to  nie znaczy, że trzeba wyznaczyć krótsze rundy, można przecież trasę poprowadzić inaczej.  Co prawda w moim przypadku muszę przyznać, że trasa była bardzo dobrze oznaczona, nie miałem ani razu wątpliwości gdzie jechać i do mety dojechałem bez przeszkód. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to że wystające betonowe studzienki przed metą nie były dodatkowo oznaczone.  Szczególnie podczas honorowej rundy były niebezpieczne.

Jednak tak się jakoś składa, że wyścig amatorski to nie tylko pierwszy sektor, ba powiedziałbym nawet, że to głównie sektory 3-11 bo to z nich tworzy się frekwencja.

Zatem cóż to była za logistyczna perełka? Otóż trasa była wytyczona na rundach niczym szosowe kryterium, jednak trzeba pamiętać, że mamy 3 dystanse każdy ma nieco inną trasę lub więcej rund do zrobienia. No i tu się tworzy chaos. Rozumiem pierwszą 8km rundę i przejazd przez stadion. Wreszcie rodziny i widzowie mogli zobaczyć przez dłuższą chwilę jak wygląda walka. Wszystkie dystanse jadą razem i nie ma problemu.

Początkiem problemów był jednak rozjazd Fit na ok. 18km. Dodam, że oznaczenia były wyraźne i każdy mógł skręcić we właściwą stronę. W konsekwencji czego Fit jedzie „skrótem” do mety a dystanse Mega/Giga jadą nieco okrężną drogą. Po kilkunastu kilometrach czołówka mega dojeżdża Fita, który wspomnianym skrótem dojeżdża po pewnym czasie do wspólnej trasy. Chwilę oba dystanse jadą razem po czym następuje kolejny rozjazd. Fit jedzie prosto do mety a Mega/Giga wjeżdża na kolejną rundę. W momencie gdy rozjazd mijała czołówka wszystko było ok. Steward krzyczy kto prosto kto skręca. Jednak na drugiej rundzie czołówka dystansu Mega/Giga dojechała zawodników z dalszej części stawki (Mega ) część zostawiając w tyle. W związku z tym, gdy czołówka dojechała ponownie do rozjazdu ze Stewardem, ten biedny musiał się pogubić. Bo czołówka leciała już po trasie Fit do mety a ci „zdublowani” zawodnicy powinni dopiero skręcać na pętlę. Jednak komendy Stewarda były jasne Mega prosto Giga w prawo. W sumie ciężko się chłopinie dziwić. Część już skręciła raz na pętle, więc teraz jadą do mety. Przecież nie będzie krzyczał: „końcówka Fit prosto, czoło Mega prosto, reszta Mega w prawo i Giga w prawo”. Kto by to spamiętał w ferworze walki i czy zdążyłby usłyszeć gdzie ma jechać. Ponieważ zmiana nastąpiła „na ostatnią chwilę” to i się ekipa nie przygotowała, bo można by wydrukować ulotki z mapką i rozdawać przejeżdżającym. Byłby element jazdy na orientację. Albo parę metrów przed rozjazdem ustawić znak tłumaczący sytuację. Każdy by się zatrzymał poczytał, kto wie może nawet zrobił pamiątkowe zdjęcie.

Ja czegoś takiego zupełnie nie pojmuję. W okolicach Olsztyna można by i 100 kilometrową trasę wytyczyć nie zmniejszając jej atrakcyjności. Po co zatem robić rundy. Chyba wyłącznie z lenistwa bo łatwiej obstawić 20km rundę niż 88km (tyle miało mieć Giga) trasę.

Niestety przez taki „głęboko przemyślany” manewr spora grupa osób nie zaliczyła maty i została sklasyfikowana na FIT. Szkoda mi tych osób, bo wiem jak wkurza każdy defekt czy zgubienie trasy szczególnie jak noga podaje i wszystko dobrze idzie. No a niestety kanapki ze wspomnianą już w Nidzicy „pasztetową” czy też wegetariańskie leczo były zapewne marnym pokrzepieniem!


do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl