Merida Mazovia MTB Nidzica


Tak się jakoś składa, że mazursko-warmińskie etapy Merida Mazovia MTB są wyjątkowo udane. Porównując możliwości terenów krainy lasów i jezior do podwarszawskich miejscowości to wiadomo nokaut. Nie tylko pod względem widoków, różnorodności dróg i leśnych ścieżek, ale również  ukształtowania terenu czyli tych brakujących na Mazowszu przewyższeń.

Zatem tradycyjnie ekipa Virtualbike.pl wzięła udział w wyścigach zarówno w Nidzicy jak i Olsztynie, zdobywając pierwsze i drugie miejsce w swoich kategoriach.

Trasa w Nidzicy była bardzo udana i tu należą się podziękowania chłopakom z tegoż miasta, którzy zajmują się wytyczeniem trasy. Dzięki temu większość, a przede wszystkim te najdłuższe podjazdy uczestnicy maratonu (przynajmniej z dystansów Mega i Giga) mają zaliczone. Osobiście znam te tereny i wiem, że te podjazdy mogą zaskoczyć - przez chwilę można poczuć się jak w górach. Sam jak pierwszy raz pojechałem w Złote Góry to nie spodziewałem się, że w tym rejonie Polski można przez chwilę się zapomnieć i „przenieść” w rejony Dolnego Śląska.

Trasa była dobrze oznaczona, nie było problemów ze znalezieniem właściwej drogi i większość zawodników sprawnie dojechała do mety, jak myślę z dużą satysfakcją.

Niestety organizacja w miasteczku to już jak dla mnie równia pochyła. Mam wrażenie, że po 10 latach ekipa Mazovii straciła zapał do pracy i robi to bez emocji. Dekoracja można powiedzieć sztafetowa. Jeszcze jedna kategoria nie zdążyła się nacieszyć z chwili stania na trzech „plackach” imitujących podium, a tu już Jerzy wyczytuje kolejne nazwiska. W sumie to można szybko opędzlować, bo nagród nie ma, pucharki te same, itd. Ciekawe, że Pan Zamana nie gratuluje mężczyznom tylko wyłącznie kobietom. No ale może to dlatego, że sam sobie nie bardzo ma jak gratulować. Nie wiem czy tego nie widzi, ale jest to żałosne. Co innego, że startuje i niech sobie będzie w wynikach (jako nieklasyfikowany zawodnik), ale dlaczego odbiera tą chwilę szczęścia ludziom, którzy mimo swojego wieku, obowiązków zawodowych itp. dalej pozostają w świetnej formie i tracąc, bądź co bądź do zawodowego kolarza,  3 minuty. Bardzo jestem ciekaw czy w domu ustawia sobie te pucharki z Mazovii, których produkcję sam zamawia.

No ale to są rzeczy, które widzi raptem garstka uczestników, bo przecież dekorację są tak późno, że większość już dawno w samochodach wraca do domu, wliczając w to również część osób, które dekorowane być mogły. Tego czemu nie mogę się nadziwić najbardziej to bufet na mecie. Nie wiem jak wygląda ten podczas wyścigu, bo z reguły nie korzystam, ale ten na mecie to jest jakaś absolutna porażka. Nie wiem jak zawodowy kolarz, który przez całe swoje życie musiał trzymać dietę, nie zdaje sobie sprawy, że kanapka z czymś co przypomina podłą pasztetową (nie wiem co to było bo nie ryzykowałem) nie jest produktem żywieniowym, który powinien konsumować zawodnik zaraz po wyścigu. Można by przecież zostawić ludziom banany i pomarańcze, które na pewno sprawdzą się lepiej. Posiłek regeneracyjny szumnie nazwany ryżem z jabłkami okazał się samym ryżem, z rodzynkami. Nie wiem czy było to regułą, ale ja miałem ich słownie trzy.

No ale nic to, organizacja do bani, ludzie się skarżą, ale większość i tak przyjedzie. Dlaczego? Bo najważniejsze są emocje na trasie i możliwość rywalizacji. Co organizator skrzętnie wykorzystuje. Tak więc również i nasza ekipa wzięła udział w kolejnej edycji w Olsztynie, a tam się dopiero działo…


do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl